Nadchodzi era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych

Dużymi krokami nadchodzi era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych. To nowy rodzaj zindywidualizowanego konsumpcji filmów i telewizji w erze internetu, absolutne przeciwieństwo broadcastingu, tzn. telewizji masowej i klasycznego kina ze sztywnym programem.  

Konsumenci, czyli my, będziemy oglądać to co chcemy, kiedy chcemy, gdzie chcemy i na czym chcemy. Może to być:

  •  telewizja, 
  • telefon komórkowy, 
  • komputer stacjonarny, lub laptop, 
  • konsola PlayStation…
Termin wymyśliła w 2004 roku amerykańska socjolog Christine Rosen w artykule ?The Age of Egocasting”.  Japończycy już od wielu lat znają i praktykują tę kulturę konwergencji.   

?Dzięki zwiększeniu liczby kanałów telewizyjnych oraz mobilności nowych technologii komputerowych i telekomunikacyjnych wchodzimy w erę, w której media będą wszędzie. Konwergencja nie jest czymś, co się stanie pewnego dnia, gdy będziemy mieli już wystarczająco szybkie łącza internetowe lub gdy wymyślimy odpowiednią konfigurację urządzeń. Przygotowani na to czy nie, już teraz żyjemy w kulturze konwergencji” – pisze amerykański medioznawca Henry Jenkins w swojej nowej książce ?Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów“.

A konwergencja mediów zmienia sposób ich konsumpcji. Tak więc w ramówce ego-konsumenta mogą równie dobrze znaleźć się programy z TVN, Polsatu, z CNN i France 24, ale też i amatorskie wideo z YouTube czy DailyMotion ściągane przy pomocy RSS-ów (zindywidualizowany abonament) i kinowe hity.  

Czy era egocastingu zwiastuje  kres tradycyjnych stacji telewizyjnych? Z pewnością nie. Tak jak gazety papierowe, telewizja również wchodzi w okres radykalnych przemian. A ponieważ rośnie zapotrzebowanie na treści wideo, tradycyjne telewizje są w idealnej pozycji startowej także w internecie. Mają wiedzę, doświadczenie, pieniądze na inwestycje i reprezentują znane, wiarygodne marki.

W Europie, w tym w Polsce, już rozpoczęła się  telewizyjna rewolucja. Francuska stacja TF1 inwestuje w serwisy Web 2.0, jak WAT.tv, gdzie internauci przesyłają własne kreacje wideo, na wzór amerykańskiej Current.tv. Brytyjska Sky poszatkowała swoje kanały na mniejsze i tańsze kanaliki tematyczne. BBC i francuska LCI nagrywaja swoje programy w formie wideo.  TVP robi to samo.

Stacje telewizyjne już zaczęły czuć na plecach oddech nowej konkurencji w postaci telekomów i kablówek. Te już oferują swoje ?Liveboxy”, które mają przyzwyczaić telewidza do wideo na życzenie (Video On Demand). Zaczyna się nowa batalia o nas,  już nie zwykłych klientów, ale prosumentów – świadomych, aktywnych konsumentów ery Web 2.0.

 

Nie ma żadnych komentarzy

Dodaj komentarz

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Comments RSS Feed   TrackBack URL

Dodaj komentarz

top