Kiedy mamy już w domu nową plazmę czy LCD, dziwimy się, jak mogliśmy dotąd oglądać telewizję na starym kineskopowym odbiorniku. Ale czeka nas jeszcze jedno zdziwienie – jak mogliśmy oglądać filmy na swoim płaskim panelu bez przestrzennego dźwięku „surround”.
Aby poczuć pełnię możliwości HDTV, oprócz obrazu wysokiej rozdzielczości powinniśmy zadbać także o dźwięk. To oznacza kolejną inwestycję – w zestaw kina domowego. Tzw. HTIB (Home-Theater-In-A-Box) można kupić już za kilkaset złotych, ale mamy wtedy do czynienia z prostym systemem 2.1. Nieco tylko lepszym, niż głośniki w telewizorze.
Prawdziwie mocne wrażenia zaczynają się dopiero przy systemach 5.1 i 7.1. To już kwoty od 3 tysięcy złotych w górę. No dobrze, ale czym różnią się te systemy?

5.1 (na zdjęciu powyżej) to najpopularniejszy obecnie standard dla kin domowych. 1 oznacza subwoofer, czyli głośnik basowy. Pozostałe 5 to: centralny głośnik umieszczany nad lub pod telewizorem, dwa głośniki stereo przednie i dwa głośniki stereo z tyłu.

W systemie 7.1 (powyżej) dochodzą jeszcze dwa głośniki boczne. Zestawy takie przeznaczone są zwykle dla pomieszczeń, przerobionych specjalnie na domowe sale kinowe. Często kupują je też audiofile, którzy od oglądania filmów wolą słuchanie muzyki.
Przy wyborze zestawu kina domowego trzeba pamiętać, że podawana przez producenta moc, np. 1000 watów, nie oznacza, że każdy głośnik będzie emitować dźwięk o takim natężeniu. Liczbę tę należy podzielić przez ilość głośników w zestawie, włączając w to subwoofer. Dla 1000 watowego zestawu 5.1 podział mocy wygląda zwykle tak, że każdy głośnik ma moc 167 watów, a subwoofer – 165 watów. Z tego też względu moc zestawu 7.1 powinna być większa, niż zestawu 5.1
Kolejna sprawa to kable, a raczej ich brak. Im więcej głośników, tym bardziej należy zwracać uwagę na bezprzewodowy system przekazu dźwięku do tylnych kolumn. Zwykle składa się on z transmitera i odbiornika podłączonego do głośników. Nie jest więc to system całkowicie bezprzewodowy (odbiorniki muszą być podłączone do prądu i kolumn), ale przynajmniej pozwala na uniknięcie kabli ciągnących się przez cały pokój.
I na koniec – źródło dźwięku. System 7.1 ma sens wtedy, kiedy korzystamy z odtwarzacza Blu-Ray. DVD nie oferuje nam tylu kanałów audio, co jego młodszy brat. Niestety tak już jest, że każdy zaawansowany technicznie gadżet zmusza nas do kupna kolejnego.
Źródło: analogdigitalaudio.com