Szymon napisał o nowej platformie telewizyjnej DivX TV, która ma być konkurencją dla Google TV i Apple TV. Coś mi tu jednak nie gra.

Firma DivX jest producentem komercyjnych wersji (niedawo ukazała się ósma) najpopularniejszego obecnie pakietu o tej właśnie nazwie, służącego do odtwarzania filmów HD, zakodowanych kodekami video MPEG-4, H.264 oraz kodekami audio mp3, AC3, ACC, Vorbis i DTS. Najnowszy pakiet umożliwia oglądanie multimediów w formatach .divx, .avi, .mp4, .mov, .rmvb, .wmv i .mkv. Potrzebny jest do tego odpowiednio wydajny procesor lub dekoder sprzętowy.
Rzecz w tym, że pakiety DivX są już od dawna dodawane nie tylko do komputerów, ale także konsoli do gier takich jak Xbox 360 Microsoftu (na zdjęciu), odtwarzaczy DVD i Blu-ray, a także telewizorów. Musiałem więc sobie zadać to pytanie: „What the f…k is DivX TV” i czym różni się od DivX nie TV?
Najprostsza odpowiedź, jaka mi się nasunęła, brzmi: dodaniem do DivX-a listy kanałów, które można sobie samemu edytować za pomocą pilota do Blu-raya. Dotąd bowiem mieliśmy do czynienia z zaszytymi „na sztywno” kanałami, które producenci HDTV dodawali do swoich produktów (w Polsce zwykle były to YouTube, Picasa czy AccuWeather).
DivX TV może być więc sprytną próbą ominięcia Google TV w sprzętach, do których producenci dokładają już ten kodek. Jednak moje pytanie brzmi: czy taka telewizja ma jakiekolwiek szansę pojawić się w Polsce, skoro wersje sprzętu na nasz rynek mają wciąż widgety okrojone do 3-5 pozycji, podczas gdy w USA jest ich 10 razy więcej?
Fakt, telewizorów podłączonych do internetu jest wciąż u nas niewiele. Ale powinniśmy już nieco więcej wymagać od takich firm jak Sony, LG czy Panasonic.
Dlatego DivX TV jest dziś dla mnie kompletną abstrakcją. A przy okazji – czy wiecie, skąd wzięła się nazwa DivX? Otóż pewna firma o nazwie Microsoft wpadła kiedyś na pomysł, że wyprodukuje kodek MPEG-4, który stanie się światowym standardem. Pomysł ten (podobnie jak inne filmowe pomysły koncernu z Redmond) skończył się klapą. Na szczęście, bo mielibyśmy dziś telewizyjną wersję Windowsa za wszystkimi tego konsekwencjami.
Jednak pewien fancuski haker wykradł kodek Microsoftu i po (niezbędnych niestety) poprawkach opublikował w sieci właśnie pod nazwą DivX. Odtąd kodek ten zaczął być rozwijany zarówno komercyjnie (pod tą nazwą), jak i w wersji open source (jako XviD). Microsoftowi po planach podboju rynku video pozostał jedynie smętny format .wmv, znany jako Windows Media Video.




What the f*** is DivX TV? Po prostu trendi sposobem na wyciągnięcie od klientów dodatkowej kasy
Pingback: Multi-blog.pl» Blog Archive » Stacje multimedialne do samochodu, czyli jazda z dotykowym panelem