Samsung rozpoczyna sprzedaż telewizorów z możliwością videorozmów przez Skype’a

SamsungTV-SkypeCall-OK

Samsung rozpoczął sprzedaż w Korei telewizorów z wbudowanym oprogramowaniem Skype. Ich wejście na inne światowe rynki ma nastąpić w pierwszej połowie br. W Skype’a wyposażone będą modele telewizorów HD Samsung LED serii 7000 i 8000. Po raz pierwszy zostały one zaprezentowane w czasie styczniowych targów Consumer Electronic Show w Las Vegas.

W obu seriach będzie instalowane oprogramowanie Skype, pozwalające na wykonywanie połączeń video i głosowych za pośrednictwem telewizora. Będzie ono współpracowało z oprogramowaniem Samsung Internet@TV, które pozwala na wybór treści online.

Klienci, którzy podłączą telewizor do internetu i zainstalują kamerę internetową Freetalk zintegrowaną z mikrofonem będą mogli wykonywać video rozmowy w jakości HD z innymi użytkownikami Skype’a. Za pomocą pilota będą mogli tworzyć darmowe konta Skype, logować się do istniejących kont i nawigować za pomocą interfejsu Skype.

Rozmowy video, podobnie jak rozmowy głosowe pomiędzy użytkownikami Skype’a, będą darmowe.

Źródło: Samsung

Skype zapowiada wysoką rozdzielczość w rozmowach video. Przez telewizor

Skype videoconference

Koniec z marnej jakości videopogawędkami przez Skype’a. Ten znany operator VoIP zapowiedział właśnie, że w ciągu kilku miesięcy wprowadzi za darmo usługę, która do tej pory kosztowała krocie. Chodzi o videokonferencje w jakości HD.

Do tej pory mogły sobie pozwolić na nie tylko bogate firmy, za pośrednictwem takich operatorów jak Polycom czy Tandberg. Nowa usługa Skype’a ma być całkowicie darmowa i co więcej, możliwa do prowadzenia za pośrednictwem nie tylko komputerów, ale również telewizorów HD.

Skype opracował bowiem wspólnie z LG i Panasonikiem nowe oprogramowanie do HDTV, które ma być instalowane w odbiornikach tych marek już w tym roku. Chodzi m.in. o serie VT i G Panasonika, sprzedawaną w USA. Odbiorniki te będą wyposażone firmowo w kamery wysokiej rozdzielczości i mikrofony.

Videokonferencje w jakości HD to jeden z najszybciej rozwijających się rynków w sektorze telekomunikacji. O jego potencjale świadczy fakt, że świadcząca takie usługi firma Tanberg została zakupiona za kwotę 3,4 mld dolarów przez korporację Cisco.

Źródło: informationweek.com, zdjęcie: softpedia

Telewizja w komórkach – fajna technologia, tylko komu potrzebna?

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że kolejnym etapem rozwoju komórek będzie wyposażenie ich w tunery do odbioru telewizji cyfrowej. Od kilku lat wyświetlacze telefonów mobilnych są już na tyle duże, że spokojnie można oglądać na nich filmy. Pozostała decyzja – czy nadawać w formie broadcastu (jak w tradycyjnej telewizji), czy streamingu (jak w Internecie). W 2007 roku mobilna telewizja była tuż, tuż…

Potem nastąpił  odwrót. Mimo rozwoju technologii, liczba osób zainteresowanych odbieraniem telewizji przez komórkę cały czas spada. Według badania przeprowadzonego przez Ericsson Consumer Lab, między 2006 a 2009 rokiem odsetek chętnych na taką usługę zmniejszył się z 17 do 12 procent. Dlaczego tak się dzieje?

Głownym powodem są koszty. Telewizja na komórkę jest nadal atrakcyjna dla ludzi młodych – co czwarty chciałby mieć możliwość jej oglądania. Ale pod pewnymi warunkami. Pierwszy jest taki, że początkowo miałaby być to dodatkowa, bezpłatna usługa, oferowana przez operatorów jako promocja lub test. Drugi – że telefony wyposażone w tunery nie będą dużo droższe od tradycyjnych. O ile ten drugi warunek jest już możliwy do spełnienia (tuner kosztuje góra kilkanaście dolarów), to na pierwszy operatorzy raczej nie pójdą.

Co jednak oglądaliby ludzie na komórkach, gdyby mieli taką możliwość? Badania przeprowadzone przez Ericssona mówią, że:

  • Serwisy informacyjne (44 %)
  •  Kanały muzyczne (40%)
  • Filmy (34%)
  • Relacje sportowe (31%)

Potencjał więc jest, ale chętnych do uruchomienia usługi brak. Telewizja na komórkę czeka wciąż na swojego guru, który „przełoży” technologię na przynoszący zyski model biznesowy. Jak dotąd nikomu się to jeszcze nie udało.

Multimedialne pudełko do telewizora

boxee-box

Boxee Box firmy D-Link to kolejny odtwarzać sieciowy, który umożliwia wyświetlanie zasobów Internetu i zbiorów własnych posiadacza na telewizorach HD. Takie urządzenia to wciąż nowość, ale już za parę lat nie będziemy sobie wyobrażać bez nich życia.

Ogólnie można powiedzieć, że Boxee służy do wymiany multimedialnych treści, m.in. z serwisów społecznościowych takich jak Pandora, Picasa, Facebook czy Twitter. Dzięki niemu zdjęcia, filmy, elektroniczne książki, fora dyskusyjne itp. można wyświetlać na telewizorze HD bez pośrednictwa komputera.

Boxee Box ma pojawić się w sprzedaży w II kwartale 2010 roku w cenie około 200 dolarów (ok.580 zł).

Źródło: www.slipperybrick.com

Jak bezprzewodowo wyświetlać obraz z komputera na ekranie telewizora HD?

To urządzenie pojawi się w sprzedaży dopiero w marcu, ale już dziś warto przyjrzeć się jego możliwościom. Alereon NoWire USB Extender umożliwia bowiem przesłanie obrazu z laptopa na ekran HDTV, co jest kolejnym krokiem do integracji cyfrowych domowych urządzeń w jeden multimedialny system. Ta zabawka może przydać się do gier, wyświetlania filmów z YouTube lub twardego dysku, przeglądania zdjęć czy rozmów video przez Skype’a.

Extender składa się z dwóch części: nadajnika podłączanego do laptopa za pomocą wejścia USB i odbiornika, który można podłączyć do HDTV za pomocą kabli HDMI lub VGA z dodatkowym gniazdem audio. Jak twierdzi producent, jest to urządzenie plug-and-play i do jego uruchomienia nie jest potrzebna żadna konfiguracja ani dodatkowe oprogramowanie.

Cena Extendera nie jest jeszcze znana. Jak działa to urządzenie, można zobaczyć na nieco przegadanym (język angielski!), ale ciekawym filmiku z YouTube

Źródło: ehomeupgrade.com

Kino domowe na kolanach, czyli stereofoniczna, chłodząca podstawka pod laptop firmy Logitech

Logitech-N700-lifestyle-WEB

Logitech jest firmą znaną z dostarczania dźwięku w najbardziej nieoczekiwane miejsca. Jego nowy produkt o nazwie Speaker Lapdesk N700 także wpisuje się w ten trend. Zadaniem Lapdeska jest jednoczesne rozwiązanie dwóch problemów, trapiących użytkowników laptopów: słabej jakości dźwięku z przenośnego komputera i grzania kolan przez wentylator chłodzący jego procesor.

Lapdesk ma więc wbudowaną parę dwucalowych, dwuwatowych głośników zamontowanych tak, by dawać optymalną w tej pozycji jakość dźwięku. Posiada też wydajny system wentylacji, odprowadzający ciepło wytwarzane przez komputer daleko od naszych nóg. Zarówno poziom dźwięku, jak i chłodzenia można kontrolować za pomocą odpowiednich przycisków.

Urządzenie waży niecałe dwa kilogramy, a jego cena na amerykański rynek została ustalona na ok.80 dolarów (220 zł). W sprzedaży ma pojawić się w lutym.

Źródło: bigpicturebigsound.com

HDTV: jaka jest różnica między telewizorem za 1700 zł i 17000 zł?

HDTV 600 v.6000

Możesz kupić telewizor HD za 1700 zł, możesz i 10 razy droższy. Ale czy 10 razy lepszy? Skąd się biorą takie różnice między tymi sprzętami i za co tak naprawdę płacimy?

Kiedyś największa różnica ceny wynikała z różnych rozdzielczości wyświetlaczy. Te wyświetlające 720 poziomych linii obrazu (720p) były oczywiście tańsze, niż te wyświetlające 1080 linii (1080p). Jednak niewiele zostało już na rynku telewizorów LCD z wyświetlaczami 720p, a w przyszłym roku prawdopodobnie znikną całkowicie. Będą jeszcze w sprzedaży plazmy 720p, które są obecnie najtańszymi dużymi panelami na rynku. 50-calowe Sanyo o takiej rozdzielczości można kupić w Internecie już za 1700 zł. Wersja w wyświetlaczem 1080p jest o ponad 1000 zł droższa.

Skoro jednak to nie rozdzielczość ekranu będzie decydować o cenie, to co? Pierwsza sprawa ? wielkość ekranu. Istnieją tu pewne prawidłowości.

Różnica w cenie plazmy Panasonic serii G10 w rozmiarach 42 i 50 cali to około 550 zł. Ale już za zwiększenie rozmiaru z 50 do 55 cali trzeba zapłacić 1100 zł. Plazmy drożeją więc mocno w rozmiarach powyżej 50 cali. W przypadku LCD jest nieco inaczej. Różnica w cenie między telewizorem Sony Bravia serii XBR9 w rozmiarach 40 i 46 cali to kwota rzędu 1000 zł, ale skok z 46 na 52 cale to tylko 700 zł. Wniosek jest prosty ? telewizory LCD najbardziej drożeją powyżej 40 cali przekątnej ekranu, plazmy ? powyżej 50 cali.

Kolejna sprawa to sposób podświetlania ekranu w telewizorach LCD. Te podświetlane za pomocą świetlówki (tzw.CCFL) są tańsze, niż podświetlane za pomocą diod LED. Przy 46-calowym Samsungu różnica wynosi ok.1400 zł. Ale LED LED-owi nierówny. Topowe modele HDTV mają bowiem możliwość tzw. lokalnego wyłączania diod, co skutkuje lepszą czernią i kontrastem obrazu. Dodatkowy koszt takiej opcji w przypadku 46-calowych telewizorów Samsunga to ok.1000 zł.

Co jeszcze wpływa na cenę? Herce. A dokładnie ilość klatek obrazu wyświetlanych przez telewizor w ciągu jednej sekundy. Standardowo jest to 50, ale nowe telewizory są wyposażone w specjalne systemy oraz oprogramowanie, które potrafią sztucznie zwiększyć ilość klatek do 100 lub 200 na sekundę. Dzięki temu przy wyświetlaniu na dużym ekranie szybko poruszających się obiektów unika się efektu skakania. Jaki ma to wpływ na nasze kieszenie?

Weźmy 3 modele Samsunga z 46-calowym ekranem: B550, B650 i B750. Pierwszy wyświetla obraz bez  poprawiaczy, drugi jest wyposażony w system 100 Hz, a trzeci w 200 Hz. Różnica ceny między tymi telewizorami to ok. 800 zł. Za upgrade z 50 do 200 Hz trzeba więc zapłacić ok. 1600 zł. W przypadku telewizorów LED LCD wyposażonych w systemy 100 i 200 Hz (np. Samsung B6000 i B8000) różnica w cenie jest większa i wynosi ok. 1300 zł.

Jednak najwięcej dopłacamy za to, czego nie widać: widgety, dodatkowe gniazda HDMI oraz HDMI bezprzewodowe. Widgety, czyli programiki umożliwiające łączenie telewizora (za pomocą kabla lub wi-fi) z takimi serwisami internetowymi jak np. You Tube, Yahoo albo serwisy pogodowe to dodatkowe 550 zł, a czwarte gniazdo HDMI  500 zł. Najdroższe i podnoszące cenę sprzętu nawet o 1500 zł ? jest jednak bezprzewodowe HDMI, umożliwiające łączenie telewizora z innymi multimediami w domu bez użycia kabli.

Podsumujmy – wszystkie wymienione dotąd opcje to ok.10 tysięcy zł, które powinniśmy dodać do ceny najtańszego sprzętu. Wychodzi ok.12 tysięcy złotych. A co z pozostałymi pięcioma tysiącami? To już słodka tajemnica producentów i sprzedawców. Ogólnie można powiedzieć tak ? kiedy przechodzący kryzys wieku średniego 45-latek kupuje sobie sportowe auto z 300-konnym silnikiem i skórzaną tapicerką, płaci kolosalne pieniądze nie za samochód, a za wizerunek. Tak samo jest w przypadku telewizorów. Dla szpanerów, którzy chcą mieć w domu HDTV za 17000 zł też coś musi się znaleźć.

Źródło: gizmodo.com

5 najlepszych telewizorów, jakie możesz kupić

W ubiegłym miesiącu prezentowałem 10 najlepszych telewizorów LCD i 10 najlepszych plazm, wybranych przez brytyjski portal HDTV. Niektórzy kręcili nosem na ten wyspiarski gust, dziś prezentuję więc 5 najlepszych telewizorów wybranych przez Gary Mersona, HD Guru amerykańskiego portalu Gizmodo.

Panasonic TC-P54Z1

panasonic_z1 

Flagowy HDTV Panasonica jest najcieńszą 54-calową plazmą, jaką kiedykolwiek wyprodukowano. Grubość zaledwie 2,5 cm zawdzięcza wyeliminowaniu trzeciej warstwy szkła antyodblaskowego, którą mają wszystkie pozostałe plazmy w wyjątkiem Pioneera Kuro. Powłoką antyrefleksyjną pokryta została bezpośrednio główna szklana płyta ochraniająca wyświetlacz.

Z1 ma swój własny system kalibracji ekranu, a oprócz tego połączenie VieraCast, umożliwiające dostęp do video na życzenie (VoD) z serwisów YouTube i Amazon oraz czytnik kart SD do oglądania zdjęć. Wyświetla obraz Full HD (1080p) w doskonałą czernią, kontrastem i kolorami. Cena tego cacka to ok.11 000 zł.

Pioneer Kuro Signature

pioneer_kuro_signature

Co prawda ten model nie jest już produkowany, ale ciągle znajduje się w sprzedaży. Kuro pod względem technicznym jest plazmowym monitorem ? nie ma tunera umożliwiającego odbiór naziemnej telewizji cyfrowej. Jest więc wyborem dla tych, którzy czerpią sygnał cyfrowy z dekoderów dostarczonych przez operatorów satelitarnych lub kablowych.

Kuro ma grubość ok. 6 cm, własny system kalibracji i umożliwia połączenie z Internetem za pomocą gniazda ethernetowego. Cena 50-calowego modelu PRO-101DF to ( w zależności od sprzedawcy) ok. 8000-10 000 zł, ceny 60 calowego PRO-141FD zaczynają się od 11 tys. zł.

Samsung LNB8500

samsung8500

Seria 8500 to flagowy produkt LED LCD TV Samsunga. Panel o grubości zaledwie 4 cm został wyposażony w system 200 Hz, dzięki czemu doskonale wyświetla dynamiczne sceny. Głęboką czerń obrazu LNB8500 zawdzięcza podświetlaniu matrycy diodami LED (białymi) z możliwością ich lokalnego przyciemniania. Telewizor Samsunga posiada 4 wejścia HDMI oraz możliwość połączenia przez internet z takimi serwisami jak Flickr i Youtube, a także możliwość zainstalowania widgetów wiadomości, pogody itp.
Ceny od 7500 zł dla modelu 46-calowego (UN46B8500) do 11 000 zł dla modelu 55-calowego (UN55B8500).

LG LH90

lg_lh90

Tańszy odpowiednik Samsunga LNB8500, o nieco większej grubości panelu, ale wart swojej ceny ze względu na wszystkie funkcje spotykane w droższych modelach. Jest to również telewizor LED LCD. Ceny LG serii LH90 zaczynają się od 3500 zł dla modelu 42-calowego (LG 42LH90) poprzez 5000 zł dla telewizora 47-calowego (LG 47LH90) do ok. 6 500 zł dla modelu 55-calowego (LG 55LH90).

Sony XBR8

sony_xbr8

Jest to obecnie jedyny dostępny na rynku telewizor LED LCD z ekranem podświetlanym diodami w trzech kolorach ? czerwonym, zielonym i niebieskim z możliwością ich lokalnego przyciemniania. Efektem jest niespotykany kontrast i jakość kolorów. XBR8 jest wyposażony w system 100 Hz. Ceny od 6 500 zł dla modelu 46-calowego (KDL-46XBR8) do 11 000 zł dla telewizora z ekranem o przekątnej 55-cali  (KDL-55XBR8).

Źródło: www.gizmodo.com

Sony rzuca wyzwanie iTunes ? i chce pójść o wiele dalej

Zapamiętajcie tę nazwę ? Sony Online Service (SOS). Brzmi to jak nazwa infolinii technicznej dla zepsutych telewizorów, ale niech nie zmylą was pozory. W przyszłości ma to być największa cyfrowa społeczność mająca dostęp do gier, filmów, muzyki, książek, usług online i oczywiście internetowych sklepów z wszelkimi produktami Sony. Społeczność, przy której fani iTunes mają wyglądać jak klienci warzywniaka na rogu osiedla.

Sony online 4

Szkieletem społeczności SOS ma stać się  Playstation Network ? sieć łącząca  fanów gier video na tą kultową konsolę. Oni staną się zaczątkiem cyfrowego ekosystemu. Od 2010 roku zaczną ? za pośrednictwem swoich PS3 ? uzyskiwać dostęp do wszystkiego, co Sony zdecyduje się udostępnić online. Ma to być zarówno muzyka, filmy, gry i książki produkowane przez koncern, jak i zawartość tworzona przez innych członków społeczności SOS.

Z czasem serwis ma wzbogacić się o filmy przesyłane w formie streamingu przez powiązanych z Sony producentów płyt Blue-Ray, a także programy komputerowe, usługi bankowe i możliwość robienia zakupów online. Dostęp do tych funkcji będzie możliwy już nie tylko przez konsole PS3, ale również przez telewizory Bravia, notebooki VAIO i odtwarzacze Blue-Ray produkowane przez Sony.

Sony online 3

Jest tylko jedno pytanie: skąd pewność, że klient kupi właśnie produkt Sony? Firma robi wiele, aby nabywcy jej telewizorów kupowali także konsole Sony, odtwarzacze Sony i kina domowe Sony, ale nigdy nie ma pewności, że ktoś nie wybierze produktów konkurencji. Niemniej jednak, po sukcesie AppStore wśród użytkowników iPhone?ów, dla firmy stało się jasne, że ten sam model warto wypróbować na rynku TV.

Dla nas to wszystko na razie brzmi jak bajka, ale pokazuje dobrze, jaką drogą pójdzie rozwój usług cyfrowych. W dużej części będą to międzynarodowe społeczności skupione wokół markowych producentów, którzy – za pośrednictwem oferowanych przez siebie sprzętów – będą zapewniać dostęp online do swoich wielkich multimedialnych zasobów.

Źródło: www.sonyinsider.com

Naziemna telewizja cyfrowa: już wiemy, kto zawinił, że jej nie ma;)

DTV

Pat w sprawie naziemnej telewizji cyfrowej trwa. Co do tego byli zgodni wszyscy uczestnicy dwudniowej konferencji Media Summit, reklamowanej jako największe spotkanie ludzi mediów. Gorzej było z odpowiedzią na pytanie: komu zawdzięczamy, że mimo kilku lat przygotowań termin 30 września 2009 roku jako początek nadawania sygnału TV w standardzie cyfrowym okazał się wielkim falstartem.

Uczestnicy Media Summit, czyli nadawcy, przedstawiciele UKE, KRRiTV oraz rządu zgrabnie przerzucili odpowiedzialność na Urząd Zamówień Publicznych oraz Telewizję Puls. Co ma piernik do wiatraka nie wyjaśnili, ale tak się składa, że przedstawiciele obydwu tych instytucji na Media Summit byli nieobecni. A jak wiadomo – nieobecni nie mają racji. Dobry nastrój obecnych na Media Summit został więc zachowany i o to chyba chodziło.

Niewtajemniczonym wyjaśnię – problem z naziemną telewizją cyfrową w Polsce polega na tym, że nadawcy prywatni i publiczni, wrzuceni razem do pierwszego tzw. multipleksu powinni wybrać jego operatora, który czuwał by nad tym, by w przyznanym paśmie częstotliwości zmieściły się cyfrowe programy wszystkich nadawców (a więc TVP, Polsatu, TVN, TV 4 i Telewizji Puls). I wybrali – firmę Emitel - tyle, że zrobili to w trybie negocjacji biznesowych. O ile prywatnym wolno to było zrobić, to TVP – nie. I tu się zaczyna urzędniczo-prawny koszmar.

TVP jako spółka skarbu państwa powinna ogłosić przetarg na operatora. Ponieważ tego nie zrobiła, pierwszy multipleks nie mógł ruszyć. Ale operator został już wybrany przez nadawców prywatnych, cena ustalona, inwestycje rozpoczęte. I co teraz zrobić? Ogłosić przetarg? Ale jaki ma to sens, skoro czterech z pięciu nadawców już wybrało operatora? Na to pytanie nikt z obecnych na Media Summit nie potrafił dać odpowiedzi.

Ratunkiem ma być podobno uchwalenie specustawy dotyczącej telewizji cyfrowej na wzór specustawy “autostradowej”. To jednak zajmie sporo czasu. A pozwolenia na emisje testowe wygasają z końcem roku i – jak dotąd – żaden nadawca nie wystąpił o ich przedłużenie. Oznacza to, że z początkiem nowego roku cyfrowa telewizja całkiem zniknie z eteru. Jak zgrabnie określił to przedtawiciel UKE: “nadawcy poszli na crash-test”.  Trzeba przyznać, że to ciekawy sposób cyfryzacji kraju.

Kiedy trwał Media Summit, rząd postanowił ogłosić “przyśpieszenie” cyfryzacji. Podobno Donald Tusk chce przejść do historii jako premier, który “zastał Polskę analogową, a zostawi cyfrową”. Jak na razie zapisał się w niej jako ten, którego rząd jako jedyny w Europie nie potrafił uruchomić naziemnej telewizji cyfrowej i zatrzymał rozwój internetu. Specjaliści od politycznego PR-u będą mieli tym razem sporo roboty, żeby odwrócić kota ogonem.

Więcej newsów z Media Summit, w tym wywiady z ekspertami od telewizji cyfrowej, już wkrótce na Multi-blogu.

top